czwartek, 30 stycznia 2014

Nie będzie żadnego posta powitalnego.

Witam.
Miałam stworzyć notkę o ideologii Gender, jednak mogłaby ona zostać odebrana jako czysta prowokacja z mojej strony w stronę pewnej dziewczyny, więc może innym razem. :)


AUTOAGRESJA - CIĘCIE SIĘ
Oh, dlaczego poruszam właśnie ten, jakże pospolity temat? Odpowiedź jest prosta - wszystko co tu napiszę - napiszę z własnego doświadczenia, niestety.
Dlaczego uważam, że temat jest pospolity? Ciężko znaleźć blog, na którym nie znajduję się wpis o tym temacie. Nie lubię zabierać się za rzeczy, które robi każdy ze względu na możliwe, zbędne porównania do tego jak to zrobiła inna osoba. Po co to?
Przejdźmy do meritum. Przyznacie sami - trzeba mieć naprawdę nachrzanione we łbie, żeby się ciąć. Wmawiaj sobie idioto, że Ci to przynosi ulgę, no wmawiaj. A prawda jest taka, że jeszcze bardziej pogarsza Twój stan emocjonalny (już nie wspominając o fizycznym).
Ale od początku. Przedstawię Wam, jak mniej więcej wyglądało moje uzależnienie. (Zaznaczam moje, ponieważ każdy ma inny próg bólu itd..)
Pierwsza, druga, trzecia kreska: Oł, jak to boli!
Czwarta, szósta kreska: Piecze..
Siódma, dziesiąta: W sumie to nie jest tak źle, da się przeżyć.
Kolejne "etapy" uzależnienia nie są już takie delikatne. A zaczyna się od tego: Nic nie czuje. Jedziemy głębiej. Głębiej, głębiej, coraz głębiej. Tym razem krwawienie nie ustępuje szybko jak wcześniej. Lekka panika i mega ulga jak już się uda "zakleić" ranę.
Rana zawsze zostawała goła. Bez opatrunków, niczego. Często zostawała śladowa ilość krwi gdzieś. Nie umiałam tłumaczyć się z tego w nieskończoność. Spryciula Ania w pokoju wielką paczkę chusteczek, papier toaletowy lub jak mi się poszczęściło to ręcznik papierowy. Takie luksusy. Jednak mądra ja w końcu zainwestowałam w bandaże, plastry i inne takie gówna, które miały mi niby pomóc. Raz się przełamałam i polałam rany spirytusem salicylowym.. Piekło jak... no własnie tak piekło, a więc był to pierwszy i ostatni raz jak tak zrobiłam. Lubiłam ból, ale nie uczucie kiedy wprost moja ręka/noga, cokolwiek, jest atakowane przez substancje żrące. Na szczęście nie miałam nigdy tak, że pocięłam się za głęboko i trafiłam do szpitala. Blizny na rękach poznikały, na nogach został tylko jeden napis i kilka blizn. 
Często dostaję pytanie: Jak z tego wyszłaś? Jak Ci się udało?
Było to trudne i trwało pół roku. (Zwróćmy uwagę na to, że w tym bagnie siedziałam ponad rok, zanik ktoś coś z tym zrobił, zanim ktoś to zauważył.) Niestety nie umiem nic w tej kwestii doradzić. Zaprzyjaźniłam się z osobą, która nienawidzi jak ktoś się chlasta. Ta osoba postawiła mnie przed trudnym wyborem "Masz się nie ciąć. Wybieraj, albo ja, albo żyletka". Znaczy wybór był łatwy i oczywisty, ale dotrzymanie obietnicy, że nie sięgnę po żadne ostrze było trudne. Raz złamałam obietnice i uwierzcie, że wieczór, w którym ta osoba się dowiedziała o tym do szczęśliwych nie należał.
Dlaczego o tym piszesz otwarcie? Nie wstydzisz się tego?
Owszem, w jakimś stopniu wstydzę się tego i mi głupio, jednak nie mogę wiecznie unikać tego tematu. Przyznaję się do popełnionych błędów. Staram się przestrzec jak najwięcej osób przed tym bagnem. Wyjść z tego jest strasznie ciężko.

-

Dla lekkiego wyjaśnienia powiem tyle - nie chwaliłam się tym i nie robiłam tego dla "lansu" jak połowa nastolatków z pseudodepresją i udawaniem zaburzeń afektywnych dwubiegunowych i pseudo skłonnościami samobójczymi tylko po to aby w internecie poudawac sadgirl/sadboy z papierkiem od psychiatry. Miałam problemy, które w tamtym czasie wyolbrzymiałam i wyszło jak wyszło. Jak się później okazało - o tym wiedziało sporo osób przez moja bezmyślność, whatever.


2 komentarze:

  1. + To takie prawdziwe... Ogólnie wiele razy myślałam, że skoro wszyscy tak robią (a był taki czas), to dlaczego ja nie? I wtedy uświadomiłam sobie jakie to cholerstwo. Może i byłam smutna, ale nigdy nie odważyłam się i teraz nie żałuję. Ale sama mam kumpelę, która zamiast porozmawiać się tnie. I nawet nie robi tego na rękach, tylko na biodrach, w miejscu, w którym majtki zasłaniają Ci skórę. :(
    Piszę "+", żebyś mnie rozpoznała. Btw, czytałaś Kosogłosa? Wpadnij.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze, że tego nigdy nie zrobiłaś. Zazdroszczę, bo to sama głupota.. :)

      Usuń