Pewne wspomnienia często bolą lub obrzydzają. Niestety, w tym przypadku do drugie. Niestety, albo stety.. dla mnie. Na potrzeby nie będę ujawniać niczyich imion. Ten kto zna mnie z czasów gimnazjum będzie wiedział o kogo chodzi, ten kto nie - może się jedynie domyślać lub przyjąć, że chodzi o kogoś tam. Dlaczego cenzuruję imiona? Nie chcę niepotrzebnych problemów i nie chcę nikomu włazić w tyłek, ponieważ nie jest mi to ani trochę do szczęścia potrzebne.
Tak jak już mówiłam, obgadywanie. Ciągle. Nie było miesiąca bez żadnej dramy, beż żadnych fochów, bez żadnej kłótni. Nie ma czegoś takiego jak przyjaźń w trzy osoby, zawsze któraś na którąś napieprza z czystej zazdrości. Między innymi teraz jestem zdania, że nie ma czegoś takiego, że przyjaźnią się ze sobą trzy osoby, siedzą ciągle w trójkę i się sobie żalą w kółeczku. Zawsze są 2 osoby, które dogadują się lepiej, a trzecia jest na doczepnego i ta trzecia jest raczej tą "dobrą znajomą, której też można powiedzieć dużo". Zawsze coś się rozpadnie i zostaną dwie osoby lub rozpadnie się całkiem i każda pójdzie w inną stronę. Zaczęło się od bzdet typu "ej, a "Ch. powiedziała, że brzydko ci w tym". Jednak potem przerodziło się to w coś znacznie gorszego. Nie będę się rozpisywać o wszystkim po kolei. Nie ma to sensu a i tak sama niewiele już pamiętam bo tak naprawdę to o tym tak często nie rozmyślam. Jedną z końcowych akcji było to, że Ch. zgubiła pamiętnik po czym zaczęła mi się żalić, że to pewnie K jej go ukradła i zaczęła ujawniać wszystko u D. na Asku (ktoś przepisywał fragmenty z pamiętnika w pytaniach, wszystkie pikantne szczegóły.), którego czytało sporo osób od nas ze szkoły... I oczywiście musiała dodać jaka to nie jest poszkodowana i jak bardzo nie jest teraz w ciężkiej sytuacji, bo przecież wszystko wyszło na jaw i powstaje masa nowych plotek, które nikogo i tak nie obchodzą, ale sensacja jest to czemu by nie poplotkować, a że główny bohater do pyskatych nie należy... No cóż, trochę się rozpędziłam, ale tak to jest kiedy emocje się troszeczkę wylewają.. Dotąd jestem zdania niestety, że to K. pewnie to wszystko rozpoczęła ponieważ to ona jako pierwsza z nas wiedziała co się dzieje na Asku u D., i to ona znalazła pamiętnik.. Dziwny przypadek, dziwny.Było bardzo dużo różnych akcji, spin. Był czas kiedy w ogóle nie odzywałam się z Ch. Ta sytuacja obrazuję ile jadu było w każdej z nas w stosunku do siebie. W tej całej znajomości ja również nie jestem bez winy. Sytuacja zmusiła mnie do tego, aby również zacząć obgadywać obydwie z nich. Taka toksyczna znajomość bez żadnej przyszłości. Jeśli naprawdę tak było jak podejrzewam... - to jest chore. Jak można wywinąć coś takiego drugiej osobie.
Zawsze kiedy to wspominam obrzydza mnie ze względu na to, że nie wiem jak ja mogłam siedzieć w czymś takim, tak długo. Całe gimnazjum. Na szczęście nie byłam z tym sama. Miałam ludzi poza szkołą, z którymi jakoś to wszystko przetrwałam . Gdyby nie oni to pewnie jeszcze więcej byłoby we mnie jadu i jeszcze mniej wiary w ludzkość.